Moje konto Moje konto

Poznaj opinię o sklepie NajlepszeSuplementy24.pl

Osoby, kótrym pomogła suplementacja i zmiana diety

 List nr 1

 „Nie przypuszczałam, że w tak bezpieczny sposób mogę pomóc mojemu synkowi”

 „Kuba urodził się 15 sierpnia 2000 r. W okresie niemowlęcym przechodził kolkę jelitową i miał uporczywe problemy z zaparciami. Poza tym był dzieckiem pogodnym, nie chorował, rozwijał się bardzo dobrze. Tak było do ukończenia przez Kubusia 1,5 roku.     

Pewnego razu po spacerze Kuba zagorączkował. Nigdy wcześniej nic takiego nam się nie zdarzyło. Po podaniu leków przeciwgorączkowych na chwilę gorączka ustępowała, a zaraz potem dziecko było prawie nieprzytomne. 

Lekarz przepisał antybiotyk, stwierdził ostre zapalenie gardła. Wydało mi się to bardzo dziwne, ponieważ oprócz tej gorączki żadnych objawów choroby nie było, żadnych!!! Jako młoda i niedoświadczona bałam się zignorować zaleceń lekarz i nie do końca przekonana o jego słuszności podałam Kubie ten antybiotyk niby na gardło. Jeszcze tej samem nocy Kubuś gorączkował ponad 40 stopni.

Nie wiem jak ten incydent wpłynął na dalsze zdrowie Kuby, nie potrafię tego realnie ocenić, jednak wiem, że od tej pory Kuba chorował na gardło średnio, co dwa miesiące. Zaparcia stawały się coraz bardziej uporczywe, zamiast zmniejszać stopniowo Duphlalac musieliśmy dawać do coraz więcej, bo w przeciwnym wypadku dziecko przechodziło koszmary przy oddawaniu stolca np. po dwóch, trzech dniach.

Równolegle Kuba zaczął się powoli wycofywać prawie ze wszystkich sfer życia; zainteresowanie dziećmi, zabawami, zabawkami. Zanikał z nim kontakt. Stawał się coraz bardziej nieobecny, jakby coraz mniej rozumiał. Nie potrzebował już kontaktów z nami, odpychał nas, zaprzestawał posługiwania się mową, która nawet nie zdążyła się rozwinąć. Zaczął odstawiać pożywienie, w końcu jego dieta stała się tak uboga, że bałam się o jego zdrowie. Zasypianie i budzenie się było koszmarem, sen też był bardzo niespokojny. Kiedy się zdenerwował nie potrafił się bardzo długo uspokoić. Zawsze dbałam, aby Kuba miał fachową opiekę lekarską. Informowałam lekarzy o swoich spostrzeżeniach, niepokojach, ale nic w tej sprawie nie zrobili. 

W wieku prawie 4 lat Kuba został zdiagnozowany, jako dziecko z zaburzeniami autystycznymi. Ma candidę. Walkę zaczęliśmy o Kubusia w lipcu 2004 r. Do tej pory osiągnęliśmy bardzo dużo, bezcenne okazały się dla nas produkty CV, na które trafiłam przypadkowo szukając rozpaczliwie po Internecie sposobów na pomoc Kubusiowi. 

Wtedy trafiłam na CaliVitę. Zaczęłam podawać Kubie Polinesian Noni (liofilizowane) codziennie 2 razy po 15 ml., do tego Immunaid, Garlic Caps, no i oczywiście AC-Zymes. Po kilku miesiącach przeprowadziliśmy Kubie kurację oczyszczającą Paraprotex. 

Zmiany zauważyłam bardzo szybko. Już w pierwszych tygodniach. Kuba bardzo się zmieniał. Zaczął reagować na imię, na proste polecenia, szybko nabywał nowe umiejętności. Zainteresował się komputerem, grami, w których teraz nas prześciga. Lubi jak czytamy mu bajki, mamy z nim świetny kontakt. 

Bardzo ładnie zasypia, a jego sen jest spokojny i zdrowy. Budzi się z uśmiechem na twarzy, chętnie i długo baraszkuje z nami na łóżku. Najważniejsze dla nas jest jednak to, że przestał chorować. Od siedmiu miesięcy nie dostał żadnego antybiotyku. Zaczął uczęszczać do przedszkola. Dwa razy poprosiłam o pomoc lekarza o interwencję, ale okazało się że nie była potrzebna. Gdy zauważam, że coś jest nie tak, że Kubę atakuje jakaś infekcja po prostu zwiększam na kilka dni suplementy z CV i jest dobrze. 

Nawet jeśli zadry mu się katar, to mija po dwóch dniach, bez obciążenia organizmu. Nawet wtedy nie traci apetytu i śpi spokojnie. Nie przypuszczałam, że w tak bezpieczny sposób można pomóc dziecku, podczas, gdy medycyna tradycyjna nie przynosiła pożądanych efektów. 

Od czasu, kiedy podjęłam walkę o Kubusia zaczęłam dużo czytać na temat zdrowego odżywiania, naturalnych sposobów wspomagania zdrowia. Ciągle się uczę i dochodzę do wniosku, że ta świadomość jest mi potrzebna jeśli chcę, żeby moje dziecko było zdrowe, żebym mogła uchronić go przed strasznymi chorobami XXI wieku. Bardzo się ich boję, a jeszcze bardziej tego, że moje dziecko mogłoby tak cierpieć.

Teraz jestem spokojna, bo wiem gdzie szukać pomocy, jak mu pomagać. Apteki omijam z daleka, prawie w ogóle do nich nie zaglądam. 

Justyna Walas  z Kielc  - CaliNEWS 2005

 

List nr 2

"Pragnę podzielić się z Państwem jednym z moich doświadczeń zastosowania soku z noni. Lekarz z zaawansowaną chorobą nowotworową jelita grubego - guz wielkości głowy noworodka z przerzutami do wątroby i płuc, po leczeniu operacyjnym, a także chemioterapii. Kolejne cykle chemioterapii nie zatrzymały rozwoju choroby nowotworowej. Oprócz udokumentowanych wyników badań USG, tomografii komputerowej (CT) - wzrastała ilość przerzutów do wątroby i płuc, z dnia na dzień pogarszał się ogólny stan pacjenta. Organizm wycieńczała hektyczna gorączka (skala temp. od 35 do 40 stop. C). 

Po konsultacji w grudniu 2002r. obok dotychczas stosowanej przez onkologów chemioterapii, zalecono sok z noni w dawce: 3 x 30ml, Super Co Q10 Plus w dawce 100mg na dobę, C 1000 Plus, Mega qProtect 4 Life,  AC Zymes. oraz dietę zgodną z grupą krwi A. 

Po włączeniu soku z noni, zaobserwowano lepszą tolerancję chemioterapii: ustąpiły wymioty, nudności, powrócił normalny apetyt, zaczęły odrastać włosy. Po 2 tygodniach, na zewnątrz jamy brzusznej samoistnie wydostała się ogromna ilość ropy (ok. 3 litry) - pacjent obudził się rano w "jeziorze" ropy. Od tego momentu ustąpiła gorączka, a stan ogólny pacjenta zaczął się wyraźnie poprawiać. Kolejne badania CT i  USG w marcu 2003r., wykazały ustąpienie ognisk przerzutowych z wątroby i płuc do całkowitej remisji.

Obecnie stan zdrowia Pana Doktora jest zadowalający, powrócił do normalnej masy ciała, ma prawidłowe wartości morfologii krwi. Planuje powrót do pracy zawodowej i ma zamiar zainteresować się preparatami naturalnymi. Wyznał w rozmowie ze mną, że do czasu swoich doświadczeń z Polinesian Noni był sceptyczny i uznawał wyłącznie skuteczność preparatów farmakologicznych." 

CaliNETinfo, czerwiec 2003  - "Moje doświadczenia z Polinesian Noni" - dr nauk med. Danuta Broniarczyk - Pawłowska

 

List nr 3

Moja walka z kaszlem  

Obecnie mam 55 lat; grupę krwi "O". Ataki kaszlu po raz pierwszy pojawiły się, gdy miałam 22 lata i wraz z wiekiem pojawiały się coraz częściej. Testy alergologiczne wykazały uczulenie na wszelkiego rodzaju pyłki oraz roztocza. Doszło uczulenie na różne środki chemiczne. Z różnym skutkiem zaczęłam stosować leki przeciwalergiczne. Szukałam pomocy u zielarzy, bioenergoterapeutów, irydologów, aż w 1995 r. znalazlam informację o terapii biorezonansowej przy pomocy aparatu Bikom. Pomogło mi to funkcjonować parę lat bez leków, jednakże ataki kaszlu znów były coraz częstsze: w nocy, w sklepach, na zebraniach, spotkaniach towarzyskich - nigdzie nie mogłam pójść bez strachu, że będę się dusić i tłumaczyć, dlaczego tak okropnie kaszlę. W 1999 r. spotkałam ludzi, którzy zajmowali się produktami naturalnymi. Dzięki nim zostałam Członkiem Sieci CaliVita International i poznałam jej produkty. W CFNews z 1999 r. przeczytalam artykuł p. Pasierbiewicz, która "wyleczyła" sobie podobny kaszel preparatami: Protect 4 Life i Spiruliną Max. Niestety, u mnie to nie było wystarczające. Znowu zaczęłam chodzić do lekarzy. Stosowałam bardzo drogie wziewne środki, które tylko dodatkowo podrażniały moje gardło, nasilając kaszel. Najbardziej bałam się nocy, bo chwilę po położeniu się do łóżka zaczynałam się dusić i dopiero silny lek przeciwkaszlowy pozwalał mi zasnąć na kilka godzin. Stosowałam kuracje jukką, chrząstką rekina, Culevitem - zawsze była poprawa, ale krótkotrwała. W ubiegłym roku zastosowałam noni w kapsułkach 2 x 2/dobę. Dawka ta nie zlikwidowała kaszlu, ale skutecznie usunęła wieloletni ból reumatyczny uda i kolana. Gdy wiosną 2003 r. pojawił się Polinesian NONI w Polsce, a wraz z nim coraz więcej informacji o jego dobroczynnym działaniu, stwierdziłam, że może to być "ostatnia deska ratunku i od września zaczęłam go stosować. Teraz byłam już bogatsza w doświadczenia i informacje nt. jego stosowania. Najpierw stosowałam przez tydzień 4 x 30 ml/dobę - i już prawie nie kaszlałam, w drugim tygodniu zmniejszyłam dawkę do 3 x 30 ml/dobę. Ku mojemu zdziwieniu, kaszel ustąpił!

Minęły już 3 miesiące, a ja nie kaszlę i wciąż nie mogę w to uwierzyć. Obecnie zażywam dawkę profilaktyczną - 2 x 15 ml/dobę. Moje doświadczenia z zastosowań preparatów CF/CV pozwalają mi z optymizmem myśleć o przyszłości bez chorób.

Zofia Wałęga  CaliNEWS

 List nr 4

Żylaki na nogach

Na mojej nodze, w stosunkowo młodym wieku, pojawiły się żylaki. Początkowo oznaczały jedynie problem estetyczny, szpeciły moje nogi, ale obecnie mam coraz większe problemy ze staniem. Pracuję w zawodzie fryzjera, mam 40 lat, więc jeszcze sporo zostało do emerytury. Czy można ten problem zlikwidować, czy już na zawsze on pozostanie?

     VeinCare to bardzo pomocny preparat w przypadku żylaków kończyn dolnych. Należy dwa razy dziennie cienko posmarować i delikatnie wetrzeć krem w bolące miejsce (w przypadku stanu zapalnego również należy nałożyć cienki warstwę, lecz bez wcierania kremu). Stan naczyń krwionośnych wspaniale poprawiają także nienasycone kwasy tłuszczowe - olej rybny Omega-3 oraz bioflawonoidy zawarte w C-Plus lub Protect 4 life, dlatego zalecam ich regularne zażywanie razem z VeinCare.

dr Edith Varga   CaliNEWS

 

 List nr 5

Z mojej praktyki lekarskiej...

Profilaktyka raka piersi

Jestem wdową, emerytką w wieku 58 lat. Niestety, rok temu wykryto u mnie raka piersi, interwencja chirurgiczna i leczenie chemioterapią było nieuniknione. Obecnie czuję się znacznie lepiej, ale wciąż jestem bardzo słaba. Proszę mi zaproponować produkt, dzięki któremu mogę wzmocnić swój organizm i ograniczyć do minimum ryzyko, że ta okropna choroba znów mnie zaatakuje.

W Pani przypadku przydałaby się dieta zgodna z grupą krwi. Proponuję wypijać dużo płynów wyciskanych ze świeżych i surowych owoców (uwzględniając grupę krwi) lub zastosować ZenThonic. Mega Protect 4Life jest doskonałym źródłem antyoksydantów w tym flawonoidów, oprócz którego zalecam jeszcze zażywanie glonów w postaci produktu Ocean21 lub Spirulina Max, połączonego z Super CoQ10  oraz C-1000 (C 500 w większej dawce).

dr Edith Varga   CaliNEWS

 

  List nr 6

Nareszcie wolna...

Choruje na astmę oskrzelową do 1994 roku. Mam 35 lat. Moja choroba bardzo mi dokucza, biorę dwie dawki sterydów, po których rzecz normalna – tyję. Moja twarz wygląda jak „księżyc w pełni”. Jestem pod stała opieką kliniki alergologicznej. W jednym roku przebywałam aż 13 (!) razy w szpitalu z powodu ataków astmy. Duszność dusznością, raz się nasila, raz się zmniejsza, w Czesie przeziębienia nasila się okrutnie.

 

Najdokuczliwszym moim problemem jest jednak ohydny, wstrętny kaszel, który kiedyś myślałam, że mnie po prostu wykończy. Nie mogłam spać, jeść stać w kolejce, aby zrobić najzwyklejsze w świecie zakupy, bo on – kaszel wszędzie mi towarzyszył. Najgorsze było to, że ludzi mnie pytali na przykład:, „Ale się Pani przeziębiła i to w środku lata”, a ja nawet normalnie nie mogłam odpowiedzieć, dławił mnie męczący kaszel. Lekarze rozkładali ręce i mówili, że to jest inna odmiana astmy, uciążliwa do leczenia. Sama kupowałam każdy lek od kaszlu, jak tylko usłyszałam, że pomoże, ale bez skutku. Chodziłam i jeździłam po różnych zielarzach, bioenergoterapeutach, irydologach, jeździłam do sanatorium. Kaszel, który czasem ustępował, nasilał się z podwójnym skutkiem.

Proszę mi wierzyć, popadłam w straszna depresję, nie chciało mi się żyć, zazdrościłam innym ludziom życia bez kaszlu. Pomimo różnych lekarstw, inhalatorów, testów alergicznych odczulaczy, na które moja rodzina traciła duże pieniądze, miałam ten wstrętny kaszel nadal. Unikałam ludzi, rodziny, kontaktów z koleżankami, kolegami, posługując się wykrętami ( najczęstszy:, „bo jestem chora”, był akurat prawdą!). Ileż razy słyszała to zdanie: Bożena jak zwykle chora. A ja po prostu prawdziwie się bałam kaszlu., aż później ze łzami w oczach mówiłam: „Że jak umrę, to pokrywa od trumny będzie skakała od mojego kaszlu”. Proszę sobie wyobrazić, moje psychiczne załamanie. W 1997 r. byłam u Pana Zbyszka Nowaka. Po seansie czułam się dobrze, ale tylko przez dwa tygodnie, aż do chwili przeziębienia.

W 1998 roku spotkałam koleżankę mojej mamy, która od roku była klubowiczką CaliVita International (wcześniej California Fitness). Poradziła mi i zamówiła produkty CaliVita: Protect 4 Life (standaryzowany miłorząb japoński) i Spirulinę Max ( algi), które regularnie zażywałam. PO trzech tygodniach zażywania mój okropny kaszel znikł do dnia dzisiejszego. HURA!!!

Teraz po prostu chce mi się ŻYĆ! ŻYĆ!

Dziękuję bardzo California Fitness (obecnie CaliVita) za sprowadzenie produktów do Polski. Całuję wszystkich Klubowiczów CaliVita i ich działaczy. Aha – sama też należę do Klubu CaliVita International.

Bożena Pasierbiewicz, Lublin

CaliNEWS - rocznik3 nr 4 -kwiecień 1999

 

  List nr 7

Z mojej praktyki lekarskiej...

Pofilaktyka raka piersi...

Jestem wdową, emerytką w wieku 58 lat. Niestety, rok temu wykryto u mnie raka piersi, interwencja chirurgiczna i leczenie chemioterapią było nieuniknione. Obecnie czuję się znacznie lepiej, ale wciąż jestem bardzo słaba. Proszę mi zaproponować produkt, dzięki któremu mogę wzmocnić swój organizm i ograniczyć do minimum ryzyko, że ta okropna choroba znów mnie zaatakuje.

W Pani przypadku przydałaby się dieta zgodna z grupą krwi. Proponuję wypijać dużo płynów wyciskanych ze świeżych i surowych owoców (uwzględniając grupę krwi) lub zastosować ZenThonic. Mega Protect 4Life jest doskonałym źródłem antyoksydantów w tym flawonoidów, oprócz którego zalecam jeszcze zażywanie glonów w postaci produktu Ocean21 lub Spirulina Max, połączonego z Super CoQ10 oraz C-1000 (C 500 w większej dawce).

dr Edith Varga   CaliNEWS