Bądź na bieżąco,

zapisz się na newsletter

a otrzymasz kupon rabatowy o wartości 1zł!

nie teraz nie, dziękuję
Koszyk jest pusty
Szybki kontakt

+48 793 063 010

biuro@vitallife24.pl

Czynne Pn-Pt
9:00-18:00

OCZYSZCZANIE to podstawa zdrowia

Oczyszczanie to podstawa zdrowia

 

 oczyszczanie_to_podstawa_zdrowia.jpg

 

Dr Arkadiusz Michta studiował medycynę naturalną w Pallas w Stanach Zjednoczonych, gdzie otrzymał tytuł doktora chiropraktyka w Parker College of Chiropractic. Po ukończeniu studiów podróżował po całym terenie USA, gdzie odwiedzał ośrodki zdrowia dla pacjentów, o których mówiło się, że są nieuleczalnie chorzy, że medycyna tradycyjna nic już im nie może oferować. Dzięki temu zbierał doświadczenia, jak pomóc tym, którzy nie mają już nadziei na przyszłość.

 

Do kogo skierowane są Pana wykłady o oczyszczaniu organizmu?

Do wszystkich zainteresowanych tym tematem i chcących coś w tej sprawie dla siebie zrobić. Oczyszczenie organizmu z toksyn to podstawa dobrego zdrowia. Już małe dzieci, jedząc nieodpowiednie produkty żywnościowe, takie jak np. frytki, chipsy itp., doprowadzają do samozatruwania się organizmu. Skutki tego nie od razu są widoczne. Toksyny odkładają się we krwi, w ściankach naczyń, a szczególnie – w jelicie grubym. Dlatego młodzież szkolna, a także ludzie już dorośli, często cierpią na niewiadomego pochodzenia alergie, schorzenia skórne, astmatyczne, reumatyczne. Nikt nie wie, skąd się to bierze, a odpowiedź jest bardzo prosta.

 

Z nieodpowiedniego odżywiania się...

Właśnie. Ściślej mówiąc – z nieodpowiedniego łączenia pokarmów (np. węglowodanów z białkiem) oraz ze spożywania zbyt przetworzonego pożywienia. Najzdrowsze produkty to jedzenie surowe: owoce, warzywa, świeżo wyciśnięte soki. Nie mówię w sumie nic nowego, wciąż słyszymy o tym, aby jeść więcej warzyw i owoców, ale w Polsce jest tak, jakby nikt tego nie słuchał. Bardzo niewielu ludzi robi użytek z sokowirówki, bo karierę wciąż robią soki z pudełek, które tak naprawdę są sokami „martwymi” – nie ma w nich witamin, tylko woda, cukier, barwniki, zagęszczacze i kolonie bakterii. Błędem jest też używanie olejów roślinnych do smażenia – podczas obróbki cieplnej oleje zmieniają swoją budowę chemiczną, stając się toksyczne dla wątroby. Jeśli już chcemy smażyć, to róbmy to przy użyciu tłuszczów zwierzęcych. Oleje roślinne zaś najlepiej używać na surowo – np. do sałatek.

 

Co się dzieje, kiedy zjemy mięso z chlebem lub z ziemniakami?

Mięso można zjeść z surówką, ale nie łączyć go z węglowodanami, czyli ziemniakami czy chlebem. Jeśli tak robimy, to bardzo utrudniamy proces trawienia: mięso z surówką trawione byłoby 2 godziny, ale połączone ze skrobią potrzebuje 5-7 godzin, aby przejść proces trawienny. W efekcie takiego połączenia jedzenie gnije, fermentuje, na dodatek wydziela się trująca solanina, na której unieszkodliwienie organizm zużywa ogromne ilości energii. Dlatego po takim obiedzie czujemy się zmęczeni i ospali. Cała energia idzie na trawienie, po którym zostają w jelicie toksyny. Są one następnie wchłaniane przez krew, która transportuje je po całym organizmie, zatruwając przy okazji układ krwionośny i limfatyczny. We wszystkich organach krąży złej jakości krew. Im dłużej trwa ten proces, im więcej mamy lat, tym większe spustoszenia czyni to w naszym organizmie. Zaczynamy chorować: łamanie w stawach, kamienie w nerkach, kłopoty z oddychaniem, krążeniem, ze skórą, ze wszystkim. Takie są skutki samozatrucia organizmu, które trwa i trwa nieprzerwanie przez całe życie, aż doprowadza do konkretnej choroby. Nasze ciało staje się siedliskiem bakterii, grzybów, osadów, kamieni i pasożytów.

 

I nie ma na to rady?

Ależ, oczywiście, że jest. Należy świadomie przeorganizować swój sposób odżywiania się – to jest pierwszy krok.

 Załóżmy, że trafia do Pana 45-letnia kobieta z lekką nadwagą, początkami reumatyzmu, cierpiąca na częste zaparcia. Od czego zacznie Pan terapię?

Przeciętna Polka w średnim wieku ma właśnie te problemy, o których pani powiedziała. Najpierw zaproponuję jej na dwa tygodnie specjalnie dobraną dietę – bogatą w błonnik, witaminy, minerały. Będzie jadła dużo surowych sałatek, krótko gotowanej kaszy, piła świeże soki z marchwi, szpinaku, selerów, buraków. Przez dwa tygodnie błonnik zawarty w pożywieniu wymiecie jak szczotka część toksyn i złogów. Już sama ta dieta spowoduje dobroczynny wpływ. To jednak jest dopiero program przygotowawczy pod właściwe oczyszczanie jelita grubego, czyli hydrokolonoterapię.

 

Na czym polega ten zabieg?

W hydrokolonoterapii używamy krystalicznie czystej wody, ozonu, który zabija drobnoustroje chorobotwórcze oraz filtra UV, który usuwa grzyby, pasożyty i bakterie. Nasza 45-letnia pacjentka zostaje podłączona do światowej klasy aparatu, który wprowadza do jelita grubego pod małym ciśnieniem wodę z ozonem, i skutecznie usuwa toksyny.

 

Czy nie można zrobić tego w domu, poprzez lewatywę?

Oczywiście, można. Tylko że wtedy nie będzie to pełne oczyszczenie, gdyż w lewatywie domowej jesteśmy w stanie wprowadzić do jelita grubego najwięcej 2 litry płynu, po czym szybko go wydalamy. Nie mamy też ozonu ani filtra UV. W profesjonalnej hydrokolonoterapii w ciągu jednego zabiegu przez naszą pacjentkę przepłynie w sumie blisko 30 litrów oczyszczonej krystalicznie czystej wody, co jest równoznaczne z blisko 20 lewatywami naraz. Takiego zabiegu nie można zrobić samemu. Można zrobić namiastkę, ale to i tak jest lepsze niż nic.

 

I to już wystarczy?

Oczyszczanie ciała z toksyn jest procesem, a nie jednym zabiegiem. Po pierwszym oczyszczaniu dalej trzeba trzymać się błonnikowej, niskokalorycznej diety, po kilku dniach od pierwszego czyszczenia jelita dobrze jest zabieg hydrokolonoterapii powtórzyć. Potem, w zależności od indywidualnej konstrukcji pacjenta, jego wskazań leczniczych, schorzeń, i wytyczenia sobie celu, wskazuję dalszą terapię. Pacjent może mieć np. wskazania do kilkudniowego całkowitego poszczenia, albo np. jedzenia tylko winogron (jeśli ma kłopoty z woreczkiem żółciowym). Zalecenia dalszego postępowania są indywidualne, więc nie mogę powiedzieć, jak szczegółowo przebiega taki program oczyszczania. Punktem wspólnym dla wszystkich pacjentów jest natomiast hydrokolonoterapia – z tego powinni skorzystać wszyscy. W USA i w Zachodniej Europie jest to bardzo popularny zabieg, wykonywany przeciętnie raz na miesiąc. W Polsce też coraz więcej ludzi rozumie potrzebę takiego gruntownego oczyszczenia.

 

Słyszałam jednak, że stosowanie tego zabiegu, czy w ogóle lewatyw, usuwa z organizmu elektrolity, co jest szkodliwe.

Tak, usuwa, ale tylko na chwilę. Po hydrokolonoterapii wypija pani jogurt, a potem świeży sok z marchwi – i elektrolity się uzupełniają, podobnie jak i dobra flora bakteryjna. Mówienie o utracie elektrolitów to są tzw. półprawdy. Dobrze jest się przyjrzeć lekarzom, którzy to mówią. Jak wyglądają, jak się czują? Stosowanie hydrokolonoterapii skutecznie oddala od nas wizję raka jelita grubego i innych, pośrednich chorób. Rak jelita grubego to obecnie drugi co do częstotliwości występowania nowotwór po raku płuc. Zastanówmy się nad tym.

 

Jakie są więc efekty hydrokolonoterapii?

Nie są widoczne od razu, ale po pewnym czasie. Lepiej się czujemy, znikają alergie i podrażnienia skórne, tracimy na wadze, lepiej oddychamy, skóra nabiera zdrowego kolorytu. To jest proces, początek drogi do świadomego, dobrego sposobu odżywiania się, i życia w ogóle.

 

Ale jak potem dobrze się odżywiać, jak utrzymać te rezultaty?

Na moich seminariach i wykładach wyczerpująco omawiam wszystkie związane z tym kwestie. Powiem tu krótko, a właściwie powtórzę, że bardzo ważne jest picie świeżych soków i przestrzeganie zasad właściwego łączenia pokarmów. Bardzo ważne jest też dbanie o kręgosłup, jest wiele technik, które pacjent wykonuje w domu sam na sobie, ale to już jest temat na inną rozmowę.

"Czwarty wymiar" nr 08/2004 , Rozmawiała: Aleksandra Zdrojewska